Skąd ten SURFING – czyli marzenia z dzieciństwa spełniają się cz. II

Follow

W części I było o marzeniach z dzieciństwa, które się nie spełniły, teraz pora na zupełnie inną historię…

UWAGA! CZYTANIE TEGO TEKSTU MOŻE WCIĄGNĄĆ W DŁUGOTRWAŁE UZALEŻNIENIE!!!

Tymczasem w mojej głowie dojrzewało kolejne marzenie. Już od małego fascynowała mnie Hiszpania. Kojarzy ktoś może bajkę o byczku Fernando? Uwielbiałam ją!! Możecie się śmiać, ale to właśnie tak narodziła się moja miłość do Hiszpanii.

Jednak to też było daleko, zdecydowanie poza moim zasięgiem, w czasach, gdy nie było jeszcze tanich linii lotniczych. Będąc w liceum bardzo chciałam studiować za granicą, najchętniej w Hiszpanii oczywiście. Zdawałam sobie sprawę, że aby to było możliwe, muszę znać język. Nie było to takie proste w tamtych czasach. Po pierwsze dlatego, że kursy językowe były drogie, a po drugie, że nie nikt się wtedy tego języka nie uczył i w całej Warszawie były tylko 2 szkoły, które miały go w ofercie. Oszczędzałam całe wakacje na kurs hiszpańskiego, po czym okazało się, że starczyło mi na całe PÓŁ pierwszego semestru. Na szczęście z pomocą przyszli moi rodzice, którzy pomimo wielu innych wydatków, wspomogli mnie w spełnianiu moich marzeń.

I tak zaczęłam naukę hiszpańskiego w połowie liceum, a kilka miesięcy później udało mi się nawet odwiedzić Barcelonę. To był niezapomniany i szalony sylwester, pierwszy można powiedzieć samodzielny wyjazd 3 siedemnastolatek. Było epicko i nawet udało mi się czasem z kimś dogadać po hiszpańsku. A tak w ogóle to był czas, kiedy płaciło się jeszcze w pesetach (nie w euro)!

2 lata później rozpoczęłam studia w Warszawie. Marzenie nie spełniło się? Otóż nie do końca…

Od samego początku robiłam wszystko, żeby przynajmniej jeden rok postudiować w Hiszpanii. Socrates-Erasmus – słyszeliście? Przez 2 lata bardzo się starałam, żeby być wśród tych kilku osób, które pojadą na jedną z hiszpańskich uczelni. Uczyłam się pilnie hiszpańskiego, miałam dobrą średnią i udzielałam się w organizacjach studenckich (co akurat było całkiem przyjemne;). Czy się udało? Oczywiście, że tak! Nie mogło być inaczej!!! Na 3 roku wyjechałam do Grenady! Ale o tym jak sam Erasmus zmienił moje życie, innym razem;)

Teraz wróćmy do surfingu! :) Otóż spełniwszy marzenie o studiach w Hiszpanii, po niezwykle udanych roku akademickim (nie w kategoriach naukowych co prawda;), nie spieszyło mi się wcale, żeby wracać do domu. Studenckie trzymiesięczne wakacje postanowiłam spędzić pracując i nadal eksplorując kraj z moich marzeń. Szczęśliwym trafem już rok wcześniej w wakacje poznałam kilka osób z Hiszpanii. I w ten właśnie sposób dzięki ogromnej pomocy jednej przemiłej Hiszpanki wylądowałam na Gran Canarii.

Pracę znalazłam bardzo szybko w barze przy plaży w Las Palmas. To było bardzo ciekawe doświadczenie, ale o tym może opowiem kiedy indziej.

Las Canteras beach bar

Beach Bar, w którym pracowałam w Las Palmas

Dotychczas nad morzem spędzałam maksymalnie 2 tygodnie w roku, z czego przez połowę czasu była brzydka pogoda, a woda była zawsze zimna, jak to w naszym kochanym Bałtyku. Mieszkając 2 minuty od plaży z ciepłą wodą i falami nie mogłam się tym nacieszyć i przesiadywałam tam codziennie godzinami. Pod koniec lata byłam tak przypalona słońcem, że ledwo poznawałam się w lustrze, ale człowiek młody to głupi i nie myślał o smarowaniu się niczym innym jak przyspieszaczem do opalania o zapachu kokosowym;)

I to właśnie opalając się na Las Canteras zobaczyłam po raz pierwszy surferów na żywo, łapiących fale – zupełnie tak jak w telewizji i w moich marzeniach!

Nie było innego wyjścia, musiałam spróbować! Mając trochę zarobionych euro po pierwszym miesiącu pracy, postanowiłam spożytkować je w jedyny słuszny sposób – na kurs surfingu. Namówiłam koleżankę z pracy i we dwie dopadłyśmy na plaży wychodzącego właśnie z wody chłopaka w czerwonej koszulce z napisem “INSTRUCTOR” (bardzo przystojnego zresztą;). Okazało się, że jest akurat instruktorem bodyboardingu, ale zaprowadził nas do szkółki, gdzie od razu wykupiłyśmy 2 tygodniowy kurs.

girls with surf boards

Ja (z prawej) i Maria na pierwszej lekcji surfingu (2005 rok!)

 

surf school

Nasi fantastyczni instruktorzy :)

Następnego dnia rano (OK, 10 to jest rano jak się kończy pracę o 2 czy 3 w nocy!!) byłyśmy już w wodzie. Nie było łatwo! Mimo, że od kiedy pamiętam uprawiałam regularnie jakieś sporty, to tutaj brakowało mi dobrej równowagi i siły w ramionach, które już po pół godzinie piekły niesamowicie od ciągłego paddlowania. Ale nie poddawałam się (przynajmniej gleby nie bolały tak jak 15 lat wcześniej na łyżwach). Kiedy udało mi się wstać i złapać swoją pierwszą małą falę na dużej desce, byłam przeszczęśliwa i wiedziałam już, że to miłość po grób.

beginner girl surfing

Moja pierwsza fala jak widać nie była zbyt imponująca :)

Kelly Slater – legenda surfingu powiedział kiedyś:
“To jest jak mafia. Jak już się wkręcisz, to nie ma drogi powrotnej.”

I wiecie co? 10 lat później mogę Wam powiedzieć, że to 100% prawda!

Wniosek z tej całej historii jednak jest taki – że warto spełniać swoje marzenia. Jeśli coś się wydaje niemożliwe, bierz się za takie, które w danej chwili są wykonalne. Może się okazać, że dzięki tym mniejszym marzeniom, osiągniesz te duże!

Ja na przykład rozpoczynając naukę hiszpańskiego w liceum nie mogłam wiedzieć, że dzięki temu będę SURFOWAĆ:)

Skoro dotarłaś(łeś) do samego końca, zostaw proszę komentarz i podziel się swoimi przemyśleniami. Chętnie Cię poznam:)

Kocham sporty ekstremalne, fotografię i podróże…
(Visited 185 times, 1 visits today)

Related Post

  • http://dzieciorka.com.pl/ Marta Sobczyk-Ziębińska

    Gratulacje! Udało Ci się spełnić marzenia, być może dla innych osób ten wpis będzie motywatorem do działania :)

    • http://liquiddreams.pl/ Aina liquiddreams.pl

      Dzięki:) Mam taką nadzieję właśnie:)

  • http://foxintheforest.pl dagafox

    Gratuluję spelnionych marzeń! Oby bylo och jeszcze więcej na Twoim koncie! Ja także uwielbiam Hiszpanię.. Też uczę sie języka, ale na razie idzie mi troche ciężko ze względu na ogrom zajęć.. Zazdroszczę tego surfowania:)) kiedyś obiecuję sobie spróbować, a póki co moją miłością jest snowboard, też deska, ale na falach śnieżnych :D pozdrawiam!

    • http://liquiddreams.pl/ Aina liquiddreams.pl

      Hej, snowboard też uwielbiam:) A na surfing zapraszam z nami, na razie wirtualnie, ale na jesieni będziemy organizować jakiś wypad:)

      • http://foxintheforest.pl dagafox

        Chętnie odbędę taką wirtualną podróż, a jeśli realna także jest możliwa to przyznam, że mnie nakręciłaś! :) Świetna sprawa z tym surfingiem! :D

        • http://liquiddreams.pl/ Aina liquiddreams.pl

          Na jesieni planujemy też coś w realu, zapraszam do śledzenia ;)

          • http://foxintheforest.pl dagafox

            Jasne, będę śledzić! ;)

  • http://studiomilosc.pl Dominika (Studio Miłość)

    Wzruszyłam się przy tym wpisie, bo moje marzenie trochę łączy się z Twoim. Marzę, żeby mieszkać w Las Palmas. Miło było zobaczyć na zdjęciach znajomą plażę. Jak już tam zamieszkam, to może nawet zapisze się do szkółki surfingowej ;)

    • http://liquiddreams.pl/ Aina liquiddreams.pl

      Trzymam w takim razie kciuki za spełnienie Twojego marzenia! I mam nadzieje do zobaczenia kiedyś na Cicer na fali :)

  • http://jelon.blox.pl Jelon

    Hiszpania ma w sobie to coś, zawsze lubię tu przyjeżdżać. Pozdrowienia z Majorki!

    • http://liquiddreams.pl/ Aina liquiddreams.pl

      Mam tak samo:) Na Majorce akurat jeszcze mnie nie było;) pozdrawiam

  • Skory

    Tak trzymać…
    Ja zacząłem w 2006 roku surfować w Irlandii gdzie mieszkałem kilka lat. Po powrocie do Polski przez pół roku byłem ciężko chory bo nie byłem w stanie nigdzie w kraju poszaleć :) Teraz każdy wyjazd do Irlandii planuję pod kątem surfingu, wyjeżdżam tylko w sezonie, czyli październik-listopad, albo marzec-maj. Latem nie ma fal a w zimę sztormy. Zjeździłem całe zachodnie wybrzeże w poszukiwaniu najlepszych plaż i znam kilka rewelacyjnych miejsc, gdzie są idealne warunki i ogromne fale. Trzeba uważać – dużo skał i Atlantyk w niektórych miejscach strasznie ciągnie w morze. Adrenalina na maksa :) Kocham ten sport !

    • http://liquiddreams.pl/ Aina liquiddreams.pl

      Super! W Irlandii jeszcze nie byłam na surfie, ale brzmi bardzo zachęcająco, więc może kiedyś:)